Być przyzwoitym

1511260_10204536879096408_2432726815383024510_nW środowym numerze „Tygodnika Powszechnego” przeczytacie artykuł o Mateuszu Madze i konsekwencjach nienawiści.
To jest historia o „innym”. Historia człowieka z własnym światem. Chłopaka, który gdy pojawiał się w jakiejkolwiek przestrzeni z innymi ludźmi, budził niepokój, irytację i zażenowanie. Poznałem historię pasma niepowodzeń i upadków. Od rodzinnej choroby, przez gówniarskie zaczepki w szkole, po bolesne odrzucenie.
W jednej ze scen programu „Top Model” uczestniczka tłumaczy się z obrażania Mateusza mniej więcej tak: „Życie jest brutalne. Świat go i tak zniszczy. On musi być silny!”.
To żadne wytłumaczenie.
Skoro wiemy, że świat jest okrutny, to tym bardziej nieporozumieniem jest kierowanie się jego zasadami. „Świat” jest brutalny, bo poddaliśmy się absurdalnej tezie, że zwycięzcą jest ten, kto jest silniejszy.
Prawdziwą siłę mają nie ci, którym się powodzi, którzy osiągają sukcesy i zarabiają duże pieniądze. Paradoksalnie, prawdziwą i nadludzką siłę muszą mieć ci wszyscy ludzie, których odrzucamy, którymi się brzydzimy, którzy budzą w nas odrazę. Ci ludzie, którzy dostają kopniaki od życia i od nas wszystkich. I którzy wstają, żyją, wiążą koniec z końcem.
Nie chodzi o to, żeby być bohaterem. W historii Mateusza też nie ma na nich miejsca. Jerzy Stuhr w ostatnim numerze „Tygodnika Powszechnego” opowiedział Kasi Kubisiowskiej anegdotę: „Stoję sobie na przystanku w Warszawie i czytam na tramwaju >nauczmy się ustępować miejsca<. >Boże – myślę – to już trzeba tego uczyć?<”.
Nie chodzi o bohaterstwo. To przecież jest zwykła ludzka przyzwoitość. Ale, jak się okazuje, trzeba jej uczyć. I to jest dziwne.
Kiedyś, gdy byłem w gimnazjum, powiedziałem w domu, że wybieramy się na szkolną wycieczkę i będziemy w autobusie jechać z „wieśniakami”. Uczniami, którzy dojeżdżali z okolicznych wiosek do naszej szkoły. Tata, kiedy użyłem pogardliwie słowa „wieśniaki”, o mało nie dostał zawału. Kara, którą na mnie nałożył, trwała długo i była bolesna.
Dzięki, Tato.

5 Komentarze

  1. To nie świat jest brutalny, to my ludzie… Człowiek kształtuje rzeczywistość, a nie rzeczywistość – człowieka. Przestańmy więc tłumaczyć brak człowieczeństwa, koniecznością dostosowania się do otaczającego nas świata. To my tworzymy świat, który nas otacza. Dlaczego ranią słabszych?
    Czy ktoś widział kiedykolwiek, aby tchórz zadarł z mocniejszym od siebie?
    Wokół nas pełno tchórzy, którzy muszą co dnia udowadniać sobie i innym, jacy są mocni. Naprawdę myślisz, że można ich czegoś nauczyć? Człowieczeństwa nie da się wszczepić. Jedyne, co może ich zmienić, to sytuacja, gdy sami znajdą się w roli ofiary i poczują na swojej skórze własny bicz.

  2. Z reguły to właśnie ci mega silni ludzie są tymi najsłabszymi, a tworzą maski, żeby w jakiś pokrętny sposób podbudować własne, zrujnowane ego. Szkoda, bo czasem takie „poprawianie własnego ego” czyimś kosztem może się po prostu skończyć tragicznie. Z drugiej też strony może po prostu nie można sobie pozwalać na złe traktowanie. Może trzeba w końcu siłę do znoszenia cierpienia w pokorze i milczeniu przekuć w siłę do przeciwstawienia się oprawcom?

  3. Historię o uczestniku programu dla buraków z kompleksem nizszosci sekowanego przez innych uczestnikow znam ze słyszenia. Moja pierwsza wątpliwość, która mi się nasunęła, to podejrzenie, ze wart pałac Paca i ów osobnik zapewne zachowywałby się identycznie w stosunku do kogos słabszego, jeśli miałby taką szansę. Czlowiek o etosie uwzgledniajacym wrażliwość innych ludzi zwyczajnie stroni od takiego realizowania się i takiego towarzystwa. A najpewniej generalnie nie interesuje go telewizja komercyjna i prymitywne programy dla sadystów psychicznych. Radziłabym zachować energię na obrone ludzi, którzy i takiej obrony potrzebują, i zasługują na nia.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.