Młodzież w Polsce jest płci męskiej. Kto organizuje ŚDM?

38 osób powołał kard. Stanisław Dziwisz do Komitetu Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Jak zapewnił na konferencji prasowej 5 grudnia: to sami świetni specjaliści. Szkoda tylko, że wśród nich jest jedynie dziewięciu świeckich, a w tej szczęśliwej dziewiątce raptem trzy kobiety….

Czytaj dalej

Ksiądz „W Sieci” Kościoła

Tygodnik „W Sieci” opublikował list „dziennikarzy polskich do dziennikarzy polskich”, prosząc o zaprzestanie „ataków na Kościół”. Autorzy twierdzą, że medialny atak na księży pedofilów jest wymierzony w cały Kościół. Powielają tym samym stereotyp: Kościół=ksiądz. W tym wypadku – co gorsza – ksiądz pedofil.

Przez lata duchowni mieli w Kościele szczególną pozycję.

Skutecznie pomagali im w tym wierni. Ksiądz zawsze stał na piedestale. To oczywiście miało swoje wady i zalety. Z jednej strony, ksiądz szczególnie jest narażony na skandale obyczajowe. Duże musi być bowiem rozczarowanie, gdy uznawany za nieskazitelnego, okazuje się być zwykłym grzesznikiem.

Z drugiej strony, księża w małych parafiach ciągle uważani są za kogoś więcej niż zwykły człowiek. O pułapkach, które mogą z tego wynikać, mówił jeszcze przed papieżem Franciszkiem o. Jan A. Kłoczowski: „życie księdza szczególnie może wodzić na pokuszenie pychy i wyniosłości”.

1.

Dziennikarze, którzy podpisali się pod listem autorów „W sieci” zwracają uwagę na „zmasowane ataki na Kościół”. Są w błędzie. Uderzanie bowiem w księży pedofilów nie jest atakiem na cały Kościół.

Z jednej stron, prawicowi publicyści jak mantrę powtarzają, że nie można przypadków pedofilii utożsamiać z całym Kościołem. Wszyscy – na czele z polskimi biskupami – podkreślają, że liczba przypadków pedofilii w polskim duchowieństwie nie jest większa od liczby podobnych przypadków w innych środowiskach i grupach zawodowych. I to jest prawda.

Z drugiej strony, prawicowi publicyści wchodzą w retorykę części mediów twierdzących, że pedofilia dotyczy całego Kościoła i całego duchowieństwa. Jak inaczej interpretować ich list? Skoro sprawa rzeczywiście jest marginalna, to czy jest sens przywoływać w dyskusji tak wielkie słowa jak „cały Kościół”, „polowanie na czarownice” i zadawać pytania „czy media opamiętają się dopiero, gdy zaczną ginąć księża”?

2.

Wysoką płacimy cenę za klerykalizm polskiego Kościoła. Większość publicystów, mówiąc „Kościół” ma na myśli księży. Mamy setki, może nawet tysiące duchownych – którzy cierpią z powodu uniformizacji. Wielu z nich to niewinni goście wykonujący kawał dobrej roboty w swoich wspólnotach. Z klerykalizmem w Kościele walczy nie tylko papież Franciszek. Pisał o tym również Benedykt XVI: „Są ludzie, dla których główną przeszkodą w wierze staje się Kościół. Ci nie są w stanie widzieć w nim nic innego niż ludzką ambicję władzy, mały teatr ludzi, mających pretensję do tego, by administrować oficjalnym chrześcijaństwem i tym bardziej blokować prawdziwego ducha chrześcijaństwa”. O tym, że Kościół to Lud Boży i zgromadzenie liturgiczne, a nie wyłącznie księża – mówią również liczne dokumenty kościelne.

Polski klerykalizm wielu ludzi doprowadził do odejścia od Kościoła. Twierdzenie, że Kościół to jedynie księża jest błędne. Jeszcze gorzej, gdy patrzy się wyłącznie na złych duchownych.

Powielanie przez wciągające katolicyzm na sztandary pismo schematu Kościół=ksiądz, nie działa na niczyją korzyść. Pisał też o tym Tomasz Terlikowski z Fronda.pl: „Okładka „W Sieci” nie zaszkodziła Tomaszowi Lisowi, zaszkodziła przede wszystkim Kościołowi”.

3.

I wreszcie statystyki. W Polsce mieszka ponad 36 milionów ludzi. Według badań, co niedziela do Kościoła chodzi niewiele ponad 13 milionów Polaków. Ilu w Polsce jest księży? W 2012 roku było ich raptem (biorąc pod uwagę liczbę wszystkich wierzących) 30725.

Jeśli więc kościelne dokumenty i starania wielu o zerwanie z klerykalizmem nie działa, może chociaż liczby dadzą do myślenia?